Podaję przepis na przyrządzenie orzeszków, które nasza grupa miała okazję chrupać podczas wyjazdu do Szczawina. Do ich przygotowania użyłam po małej paczce niesolonych orzechów nerkowca, włoskich, laskowych, migdałów oraz paczkę solonych orzeszków ziemnych. Orzechy należy wymieszać i podpiec w piekarniku - ok. 20 min. w temp. 180 st. - podczas podpiekania dobrze je pomieszać od czasu do czasu. Na patelni należy roztopić trochę masła, dodać do niego suszonego rozmarynu, pieprzu cayenne i trochę brązowego cukru, krótko przesmażyć masło z przyprawami, zalać orzechy gorącym masłem i dobrze wymieszać. Pyszna przekąska do wina czy piwa - niestety bardzo wciągająca.
5 grudnia 2007
Orzeszki z rozmarynem
Podaję przepis na przyrządzenie orzeszków, które nasza grupa miała okazję chrupać podczas wyjazdu do Szczawina. Do ich przygotowania użyłam po małej paczce niesolonych orzechów nerkowca, włoskich, laskowych, migdałów oraz paczkę solonych orzeszków ziemnych. Orzechy należy wymieszać i podpiec w piekarniku - ok. 20 min. w temp. 180 st. - podczas podpiekania dobrze je pomieszać od czasu do czasu. Na patelni należy roztopić trochę masła, dodać do niego suszonego rozmarynu, pieprzu cayenne i trochę brązowego cukru, krótko przesmażyć masło z przyprawami, zalać orzechy gorącym masłem i dobrze wymieszać. Pyszna przekąska do wina czy piwa - niestety bardzo wciągająca.
Etykiety:
Przekąski
3 grudnia 2007
Pałac w Szczawinie




W dniach 1-2.12.2007 wybraliśmy się z Oliwkowiczami na weekend do pałacu w Szczawinie. W wyjeździe uczestniczyło 5 osób: Black Mamba, Hania-Kasia, Krys Dobrodziej, Kris Kiss, Tangerinka. W drodze do Szczawina zatrzymaliśmy się w Pułtusku, aby zwiedzić to miasteczko, w którym znajduje się najdłuższy rynek w Europie oraz Dom Polonii. Z wieży Domu Polonii podziwialiśmy panoramę miasta, obejrzeliśmy obrazy wystawione w ramach wystawy malarstwa litewskiego a także odwiedziliśmy kawiarnię, w której wypiliśmy gorące napoje - kawę, czekoladę na gorąco, herbatę a także zdegustowaliśmy nalewki, m. in. imbirową i wiśniowo-śliwkową. Kawiarnia ma bardzo ładny, stylowy wystrój. Obsługa w Domu Polonii jest bardzo miła i uczynna.Do pałacu w Szczawinie dotarliśmy wieczorem. Na miejscu powitała nas sympatyczna właścicielka obiektu, p. Ania. Na początek panowie przetestowali stół bilardowy. Mamba przyrządziła pyszną przekąskę, którą były koreczki z suszonych pomidorów własnego wyrobu z dodatkiem liści bazylii, oliwek i anchois. Zdegustowaliśmy też nalewkę wiśniową przywiezioną przez Krisa, rozmawiając z właścicielką w bibliotece. Tego wieczora oprócz naszej grupy nie było w pałacu innych gości, więc do naszej wyłącznej dyspozycji mieliśmy, oprócz naszych pokoi, także jadalnię, bibliotekę ze stołem bilardowym, salonik oraz oranżerię. Wkrótce podano obiadokolację. Na stole pojawiły się: pyszna zupa pieczarkowa, danie główne, którym była szynka z dzika duszona z pieczarkami i marchewką, buraczki. Były też przekąski: talerz wędlin, wiejskie jaja w majonezie, śledź w oleju, śledź pod pierzynką, bardzo smaczna surówka z kapusty pekińskiej a także sałatka z pomidorów, ogórków, sałaty lodowej i jajek a także dwa rodzaje ciasta, kawa i herbata. Ja podałam przyrządzoną przeze mnie przekąskę: orzechy z rozmarynem i pieprzem cayenne. Popijaliśmy też nalewkę śliwkową przyrządzoną przez Krysa Dobrodzieja. Kolacja była podana bardzo uroczyście w stylowo urządzonej jadalni, na eleganckiej zastawie stołowej. Dania smakowały wybornie – w pałacu serwowana jest tradycyjna, domowa kuchnia polska. Humory nam dopisywały, czuliśmy się w pałacu bardzo dobrze, mimo wąskiego grona bardzo dobrze się bawiliśmy, była muzyka, tańce, gra w bilard. Bardzo żałuję, że za wcześnie poszłam spać – dopadło mnie zmęczenie. Reszta towarzystwa bawiła się do późnych godzin nocnych. Rano podano pyszne, obfite śniadanie – wędliny, twarożek, pyszną jajecznicę z wiejskich, mocno żółtych jaj, sałatkę z pomidorów, dżemy, miód, kawę, herbatę. Po śniadaniu wybraliśmy się na spacer wokół pałacu. Towarzyszyła nam sympatyczna czarna kotka, która uwielbia spacery.Po spacerze długo słuchaliśmy opowieści właścicielki pałacu, popijając kawę, herbatę i nalewki i jedząc ciasto. W międzyczasie mieliśmy też okazję posłuchać gry na fortepianie w wykonaniu p. Marka.Pałac w Szczawinie polecamy wszystkich chętnym go odwiedzić – czekają w nim na gości stylowe, nienagannie utrzymane wnętrza, ciepła, rodzinna atmosfera i smaczne, domowe jedzenie. Nasza grupa jest bardzo zadowolona z pobytu w Pałacu.
Etykiety:
Z podróży
5 listopada 2007
Tawerna Tabaka




Kolejne spotkanie Warszawskiej Grupy Czarnej Oliwki za nami - odbyło się w nowej restauracji Tawerna Tabaka, mieszczącej się przy ul. Szkolenej 2/4. Jak się okazało, atrakcją wieczoru nie były tym razem kulinaria a obecność w restauracji Pana Macieja Nowaka – recenzenta kulinarnego warszawskiego wydania dodatku, „Co jest grane” do Gazety Wyborczej. Żartowaliśmy, że Pan Maciej podkradł nam pomysł, bo my byliśmy w Tabace pierwsi. Było to ciekawe doświadczenie, że o tej samej porze, w tym samym miejscu skrzyżowały się drogi recenzentów-amatorów i osoby, która zajmuje się oceną warszawskich restauracji zawodowo. Jeśli chodzi o sam lokal, to pozytywnym elementem jest przyjemny wystrój wnętrza a także całkiem spory wybór dań. Mimo, że dobrze się zaczęło – obsługująca nas kelnerka bardzo sympatycznie nam się przedstawiła z imienia, to były też negatywy. Uczestnicy biesiady przede wszystkim narzekali, że długo czekaliśmy na zamówione dania główne. Byliśmy dużą grupą – 13 osób, ale rezerwacja była zrobiona z tygodniowym wyprzedzeniem, więc restauracja powinna być przygotowana na szybką obsługę większej grupy. Dla mnie osobiście największą wpadką było to, że zaserwowano mi nie moje danie a danie, które zamówił Krys Dobrodziej. Wydało mi się od razu dziwne, że kuleczki mięsne o mają podłużny kształt, ale kelnerka zapewniała mnie, że są to kuleczki Dopiero, gdy na talerzu Krysa zobaczyłam kotleciki o owalnym kształcie, upewniłam się, że nastąpiła pomyłka przy serwowaniu dań, której nie było mi w stanie zrekompensować ani piwo pszeniczne ani wino zaserwowane na koniec biesiady na koszt lokalu. To rażące niedociągnięcie, że zostało zaserwowane inne danie niż się zamówiło – nie byłam jedyną osobą, której podano niewłaściwe danie – takich pomyłek było więcej. Mamba dostała szpinak z ziemniakami zamiast szpinaku z jajkiem, Krzysztof dostał kalmary nadziewane, zamiast panierowanych. Szkoda, że miały miejsce takie wpadki, bo dania były całkiem smaczne i gdyby dopracowano kwestię obsługi, nasze wrażenia z wizyty w Tabace byłyby o wiele bardziej pozytywne.Dla osób planujących, mimo powyższych informacji, wizytę w Tabace dodam, że ceny dań głównych nie obejmują dodatków – całe danie sami musimy sobie skomponować. Cena (29 zł) zamówionych przeze feralnych kulek mięsnych obejmuje 4 kotleciki udekorowane kawałkiem sałaty i dwoma sosami. Dodatek w postaci opieknych ziemniaków podnosi koszt dania o 6 zł, podobnie z sałatką.
6 października 2007
1 października 2007
Dekanta
Październikowe spotkanie Warszawskiej Grupy Czarnej Oliwki odbyło się w restauracji Dekanta przy ul. Marszałkowskiej, w której ofercie dostępne było specjalne menu związane z Oktoberfest. Byliśmy usatysfakcjonowani kolacją w tym lokalu - serwowane są tam smaczne dania w rozsądnych cenach (solidne porcje), obsługa jest miła i sprawna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


