24 stycznia 2011

Obiad w pół godziny, czyli kurczak w sosie tamaryndowym z ryżem kokosowym z warzywami z Dry Cookera

Tytuł przepisu wyszedł długi, ale danie przyrządza się bardzo szybko i oto właśnie mi chodziło, aby ugotować obiad w jednym naczyniu, a konkretnie w patelni Dry Cooker. Danie łącznie z gotowaniem przyrządza się w pół godziny. Polecam zapracowanym, którzy nie mają zbyt wiele czasu na gotowanie.

Składniki:
(2 porcje)

Kurczak w sosie tamaryndowym:
- 1 pierś kurczaka
- 2 łyżki pasty z tamaryndowca*
- 2 łyżki ketchupu
- 2 łyżki cukru lub nieco więcej, według uznania
- 2 łyżki wiórków kokosowych
- 4 łyżki wody
- 4 plasterki imbiru obrane i drobno posiekane
- 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
- sól

Ryż kokosowy z warzywami:
- 1/2 szlanki ryżu
- szklanka przegotowanej, ciepłej wody
- szklanka zielonego groszku (mrożonego)
- 1 średnia marchewka
- 1 średnia cebula
- 3 łyżki wiórków kokosowych
- sól
- łyżka oleju roślinnego

Przygotowanie:

Wymieszać składniki sosu: pastę z tamaryndowca, ketchup, wodę, cukier, imbir, czosnek i wiórki kokosowe. Tamaryndowiec ma kwaśny smak - równoważymy go cukrem w ilości według własnych upodobań. Pierś kurczaka pokroić w duże kawałki, posolić, zalać przygotowanym sosem, wymieszać.


W Dry Cookerze rozgrzać łyżkę oleju, dodać cebulę pokrojoną w półplasterki lub kostkę, marchewkę obraną i pokrojoną w ćwiećplasterki, wiórki kokosowe, ryż, smażyć pół minuty bez przykrywania, dodać groszek, sól, zalać wodą, na ryżu ułożyć kawałki kurczaka z sosem, przykryć pokrywą i gotować na małym ogniu ok. 20 minut.


Dry Cooker ma swoją stronę na Facebooku, na której można śledzić nowości na temat tego produktu, a także dodawać i przeglądać przepisy.

Jeśli ktoś nie posiada Dry Cookera, może przyrządzić danie w tradycyjny sposób, smażąc kurczaka z sosem na zwykłej patelni, z odpowiednią ilością oleju a ryż z dodatkami gotując w garnku, także uprzednio przesmażając krótko na oleju, a następnie zalewając gorącą wodą. Polecam przyrządzony w ten sposób ryż także jako dodatek do innych dań.

* Pastę z tamaryndowca można kupić w Kuchniach Świata oraz w sklepach z żywnością azjatycką.

23 stycznia 2011

Paeng-ee Beosut Jeon - naleśnik z grzybami enoki po koreańsku

Kilka dni temu przeczytałam w serwisie Ugotuj.to, że nagorętszym trendem kulinarnym tego roku ma być kuchnia koreańska. Skłoniło mnie to do zainteresowania się nią bliżej i poeksperymentowania z daniami koreańskimi.  W pierwszej kolejoności zaciekawił mnie Jeon, naleśnik po koreańsku, który może być przyrządzany na wiele sposobów, z rozmaitymi dodatkami - mięsem, warzywami, owocami morza, np. Pajeon to naleśnik z zieloną cebulką, Guljeon - z ostrygami, Kimchijeon - z kimchi, Saewoojeon - z krewetkami, Pyogojeon - z grzybami shitake, Dubujeon - z tofu, Ganjeon - z wątróbką wołową, itd. To tylko niektóre z rodzajów - możliwości zestawiania składników jest mnóstwo.

Grzyby enoki
Jedną z moich ostatnich zdobyczy kulinarnych były grzyby enoki, dlatego postanowiłam zrobić naleśnik koreański z tym właśnie dodatkiem noszący nazwę Paeng-ee Beosut Jeon. Przyrządzenie go poprzedziło zapoznanie się z przepisami dostępnymi w sieci. Oparłam się głównie na przepisie ze strony My Korean Kitchen, modyfikując ciasto według własnego upodobania - w przepisie oryginalnym składa się ono z mąki i jajka, ja dodałam także wodę (użyłam mineralnej). W innych przepisach, np. na stronie Maangchi (link), a także Aeri's Kitchen (link) ciasto składa się tylko z mąki i wody (bez jajka). Doszłam do wniosku, że najsmaczniejsze będzie ciasto zbliżone pod względem składników do naszego ciasta naleśnikowego, czyli składające się z mąki, wody i jajka i takie właśnie zrobiłam w odpowiednich proporcjach, aby nie było za rzadkie. Można też zrobić tak jak Maangchi czy David Lebovitz (link), a mianowicie dodać rozbite jajko na wierzch naleśnika już podczas smażenia go na patelni.

Jeon może być jedzony jako przekąska, dodatek do dań lub jako zakąska do drinków.


Składniki:
(na 2 naleśniki)

- 1 opakowanie grzybów enoki (100 g)
- pęczek zielonej cebulki wiosennej lub czosnkowej
- 1/4 średniej marchewki
- 1 mała cebula
(użyłam czerwonej)
- 2 łyżki oleju do smażenia

Ciasto:
- 3/4 szlanki mąki
- 1/2 szklanki wody
- 2 jajka
- sól
- pieprz czarny

Sos:
- 1 i 1/2 łyżki sosu sojowego
- 1 łyżeczka octu ryżowego lub jabłkowego


Przygotowanie:

Wymieszać składniki ciasta, przyprawiając je solą i pieprzem. Z grybów enoki odkroić korzonki (ok. 4-5 cm), opłukać i przekroić na pół wszerz. Marchewkę umyć, obrać i pokroić w paseczki lub zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Cebulkę umyć i pokroić w mniejsze kawałki. Cebulę obrać i pokroić w piórka lub kostkę. Pokrojone warzywa dodać do ciasta i wymieszać. Na nieprzywierającej patelni rozgrzać łyżkę oleju, nałożyć połowę przygotowanego ciasta z dodatkiem warzyw i rozprowadzić równomiernie po całej powierzchni patelni.


Smażyć kilka minut na średnim ogniu, a nastęnie przerzucić na drugą stronę przy użyciu łopatki lub talerza, którym przykrywamy patelnię i odwracami ją do góry nogami, a potem zsuwamy odwrócony naleśnik z talerza na patelnię. Smażyć kolejne kilka minut na drugiej stronie.


Podawać z sosem sojowym wymieszanym z octem ryżowym lub jabłkowym w podanych powyżej proporcjach lub sosem chilli.

Łatwe, szybkie w przygotowaniu i bardzo smaczne. Polecam!

Przepis dodaję do akcji "Z Widelcem po Azji" na Durszlaku.


21 stycznia 2011

Sabudana Kheer - indyjski pudding z tapioki

 

Przyrządziłam kolejny deser z tapioki - tym razem w wersji indyjskiej według przepisu ze strony Manjula's Kitchen. Gotuje się go z dodatkiem mleka, dwóch najdroższych przypraw świata - szafranu i kardomonu oraz pistacji. Bardzo mi smakował - uwielbiam dodatek kardamonu w deserach. Polecam!

Składniki:
(4 porcje)
- 1/3 szklanki drobnej tapioki
- 2/3 szklanki wody
- 3 szklanki mleka
- 3 łyżki cukru
(lub ilość wg uznania; dodałam mniej - 1 łyżkę)
- szczypta szafranu
- 1/4 łyżeczki mielonego kardamonu
- szczypta soli
- łyżka niesolonych, obranych i pokrojonych pistacji

Przygotowanie:
Opłukać tapiokę, zalać 2/3 szklanki wody, najlepiej przegotowanej, nieco przestudzonej (dodałam trochę więcej niż w oryginalnym przepisie) i moczyć ok. 2 godzin. Jeśli tapioka nie wchłonie całości wody, usunąć jej nadmiar, odsączając na sicie. Zagotować mleko w garnku o grubym dnie i gotować na małym ogniu ok. 8-10 minut, mieszając, aby się nie przypaliło. Dodać tapiokę, szczyptę soli i gotować, cały czas mieszając, aż tapioka będzie miękka - ok. 4 minut. Następnie dodać kardamon, rozkruszony szafran, posiekane pistacje (zachować część do dekoracji), cukier i gotować 2-3 minuty lub nieco dłużej, jeśli deser w podanym czasie nie byłby dostatecznie gęsty - powinien mieć konsystencję puddingu a kuleczki tapioki stać się przezroczyste. Jeśli w trakcie gotowania deser zrobiłby za gęsty a tapioka nie byłaby jeszcze przezroczysta, należy dodać trochę mleka. Po ugotowaniu przełożyć do miseczek lub pucharków i udekorować posiekanymi pistacjami. Podawać na ciepło lub na zimno. Zamiast pistacji można użyć innego rodzaju orzechów, np. nerkowców, rodzynek lub suszonych owoców.

Dodaję przepis do akcji "Z Widelcem po Azji" na Durszlaku.

18 stycznia 2011

Okra w jogurcie i książka "Kuchnia indyjska. Najlepsze przepisy"

 
Niedawno, przy okazji poszukiwania przepisu na kormę z kurczakiem, natknęłam się w Internecie na nazwisko Mriduli Baljekar, autorki książek z przepisami na dania kuchni indyjskiej. To właśnie jej przepis najbardziej przypadł mi do gustu i okazał się bardzo dobry - niedawno opublikowałam go na swoim blogu. Zachęcił mnie do sprawdzenia, jakie książki wydała wspomniana autorka. Okazało się, że jest ich sporo i że na polskim rynku jest akurat dostępna "Kuchnia indyjska. Najlepsze przepisy" - praca zbiorowa, której Mridula Baljekar jest współautorką. Jej nazwisko, a także opis książki na tyle mnie zachęciły, że postanowiłam ją zamówić. Odebrałam ją kilka temu i po przejrzeniu stwierdziłam, że nie rozczarowała mnie - zawiera dużo, bo 325 przepisów i jest bogato ilustrowana 1800 zdjęciami przedstawiającymi krok po kroku, jak przygotować poszczególne dania. Rzadko kiedy trafiam na książkę kucharską, w której wszystkie przepisy uznaję za dobre. Często zdarzało mi się, że kupiłam książkę, bo gdy przeglądałam ją w księgarni, spodobało mi się kilka przepisów, a później, w domu, okazało się, że tylko te kilka przepisów jest dobrych, a reszta zupełnie nieprzydatna i książka kurzy się teraz na półce. Z tej książki wszystkie przepisy mi się podobają i wszystkie chciałabym wypróbować. Na pierwszy ogień poszła okra w jogurcie, bo po pierwsze jest to jedno z moich najbardziej ulubionych warzyw, a po drugie akurat miałam je w lodówce. Okra jest sprzedawana u nas zazwyczaj na tackach - w opakowaniu jest ok. 20 szt. Z tej ilości wyjdą mniej więcej 2-4 porcje jako dodatek do dania głównego, w zależności od apetytu. Więcej o okrze pisałam niedawno przy okazji przepisu na curry. Wracając jeszcze do książki, oprócz przepisów jest w niej wiele ciekawostek, są opisane najbardziej typowe dania a także podstawowe składniki kuchni indyjskiej. Dowiedziałam się z niej np., że "w Indiach określenie curry odnosi się do sosu, którym polewa się ziarna chawal (ryżu) lub macza w nim roti (chleb) . Wyraz curry to angielska wersja używanego na południu Indii słowa kaari oznaczającego sos." W książce napisano też, że "indyjskie gospodynie tradycyjnie stosują ghee nie tylko ze względu na jego smak. Nowoczesne hinduskie rodziny odchodzą obecnie od tej praktyki, aby nie spożywać nadmiernej ilości tłuszczów nasyconych. Mogą je zastąpić olej słonecznikowy, kukurydziany czy inny tłuszcz roślinny". Tak więc nie musimy mieć obiekcji, czy gotując indyjskie potrawy, możemy zastąpić ghee olejem - możemy to śmiało zrobić, bo Hindusi też tak robią.  Autorzy książki sugerują, aby pozostawić ghee na specjalne okazje.
A oto przepis na okrę w jogurcie inspirowany powyższą książką - trochę zmodyfikowany przeze mnie:

Składniki:
- 1 opakowanie okry
- 1 duży pomidor lub dwa mniejsze (2 sezonie letnim)
- lub
4 łyżki pomidorów krojonych z puszki (w sezonie zimowym)
- 2 łyżki oleju
- 1 świeże zielone chilli pozbawione pestek i drobno posiekane
lub
- 2 suszone chilli przełamane na mniejsze kawałki
- 1 średnia cebula pokrojona w półplasterki
- 1 mały jogurt naturalny
- 1/2 łyżeczki nasion czarnuszki
- 1/4 łyżeczki kurkumy
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 czubata łyżeczka mąki z ciecierzycy
- świeże listki kolendry do posypania

Przygotowanie:
Okrę umyć, obciąć końcówki i pokroić ją w 1-centymetrowe kawałki. Pomidory (jeśli używamy świeżych) sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki i pokroić w kostkę średniej wielkości, usuwając pestki. Rozgrzać w garnku lub w woku olej, dodać cebulę pokrojoną w półplasterki, chilli i czarnuszkę i smażyć 5 minut, mieszając.


Zmniejszyć ogień, dodać kurkumę i smażyć minutę, a następnie zwiększyć ogień do średniego, dodać pokrojoną okrę i pomidory i smażyć ok. 5 minut, od czasu do czasu mieszając (smażyłam pod przykryciem). Jogurt wymieszać z mąką z ciecierzycy, dodać do okry i smażyć ok. 2 minut, mieszając. Podawać posypaną listkami kolendry jako dodatek do dań indyjskich.

Dołączam przepis do akcji "Z Widelcem po Azji" na Durszlaku.

16 stycznia 2011

Curry z ciecierzycą

Szybkie i łatwe curry wegetariańskie z prostych składników przygotowane w oparciu o przepis z książki "Kuchnia indyjska" z serii "Z kuchennej półeczki" wydanej w 2004 przez Wega Delbana Polska. Ugotowałam je już dwa razy, za każdym razem trochę inaczej, modyfikując nieco przepis. W pierwszym podejściu dodałam zgodnie z oryginalnym przepisem mielonej kolendy i mielonego kminu. Akurat te dwie przyprawy mają to do siebie, że nadają brązowy kolor daniu, co w przypadku tak mało atrakcyjnych kolorystycznie składników jak ziemniak i ciecierzyca, nie służy dobremu wyglądowi potrawy jako całości. Danie wyszło mi więc za pierwszym razem brzydkie, dlatego przy drugim podejściu postanowiłam użyć kminu w całych ziarenkach, które też nadały potrawie aromat, ale nie popsuły jej koloru.

Składniki:
(dla 2 osób)

- 1 puszka ciecierzycy
(jeszcze lepiej, aby była samodzielnie ugotowana)
- 1 średnia cebula
- 2 łyżki oleju
- 1/2 łyżeczki drobno posiekanego świeżego imbiru
- 1 ząbek drobno posiekanego czosnku
- 1 duży ziemniak
- 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
- 1/2 kminu mielonego lub w ziarenkach (wg upodobania)
- 1/2 łyżeczki chilli w proszku
- 2 świeże lub suszone chilli (opcjonalnie dla lubiących ostre smaki)
- 200 ml przegotowanej, ciepłej wody
- sok z 1/2 cytryny
- świeże listki kolendry do dekoracji
- sól

Cebulę pokroić w półplasterki. Rozgrzać olej, dodać cebulę i smażyć, mieszając, aż zmięknie, dodać posiekany imbir i czosnek, przyprawy, świeże lub suszone chilli (jeśli ktoś chce, aby danie było ostre), wymieszać, smażyć 2 minuty. Następnie dodać obranego i pokrojego w małą kostkę ziemniaka, sól i wodę. Gotować pod przykryciem na wolnym ogniu ok. 10 minut, następnie dodać odsączoną ciecierzycę i gotować razem jeszcze kilka minut, aż ziemniaki będą miękkie (ale nierozgotowane). Po ugotowaniu skropić sokiem cytrynowym, wymieszać i podawać posypane świeżymi listkami kolendry. Z wyglądu niepozorne, ale bardzo smaczne. Może być to samodzielne danie lub, aby było większe urozmaicenie, można podać z warzywnym dodatkiem - u mnie była to okra z jogurtem. Przepis na okrę niebawem.


Przepis dołączam do akcji "Z widelcem przez Azję" na Durszlaku.