18 stycznia 2011

Okra w jogurcie i książka "Kuchnia indyjska. Najlepsze przepisy"

 
Niedawno, przy okazji poszukiwania przepisu na kormę z kurczakiem, natknęłam się w Internecie na nazwisko Mriduli Baljekar, autorki książek z przepisami na dania kuchni indyjskiej. To właśnie jej przepis najbardziej przypadł mi do gustu i okazał się bardzo dobry - niedawno opublikowałam go na swoim blogu. Zachęcił mnie do sprawdzenia, jakie książki wydała wspomniana autorka. Okazało się, że jest ich sporo i że na polskim rynku jest akurat dostępna "Kuchnia indyjska. Najlepsze przepisy" - praca zbiorowa, której Mridula Baljekar jest współautorką. Jej nazwisko, a także opis książki na tyle mnie zachęciły, że postanowiłam ją zamówić. Odebrałam ją kilka temu i po przejrzeniu stwierdziłam, że nie rozczarowała mnie - zawiera dużo, bo 325 przepisów i jest bogato ilustrowana 1800 zdjęciami przedstawiającymi krok po kroku, jak przygotować poszczególne dania. Rzadko kiedy trafiam na książkę kucharską, w której wszystkie przepisy uznaję za dobre. Często zdarzało mi się, że kupiłam książkę, bo gdy przeglądałam ją w księgarni, spodobało mi się kilka przepisów, a później, w domu, okazało się, że tylko te kilka przepisów jest dobrych, a reszta zupełnie nieprzydatna i książka kurzy się teraz na półce. Z tej książki wszystkie przepisy mi się podobają i wszystkie chciałabym wypróbować. Na pierwszy ogień poszła okra w jogurcie, bo po pierwsze jest to jedno z moich najbardziej ulubionych warzyw, a po drugie akurat miałam je w lodówce. Okra jest sprzedawana u nas zazwyczaj na tackach - w opakowaniu jest ok. 20 szt. Z tej ilości wyjdą mniej więcej 2-4 porcje jako dodatek do dania głównego, w zależności od apetytu. Więcej o okrze pisałam niedawno przy okazji przepisu na curry. Wracając jeszcze do książki, oprócz przepisów jest w niej wiele ciekawostek, są opisane najbardziej typowe dania a także podstawowe składniki kuchni indyjskiej. Dowiedziałam się z niej np., że "w Indiach określenie curry odnosi się do sosu, którym polewa się ziarna chawal (ryżu) lub macza w nim roti (chleb) . Wyraz curry to angielska wersja używanego na południu Indii słowa kaari oznaczającego sos." W książce napisano też, że "indyjskie gospodynie tradycyjnie stosują ghee nie tylko ze względu na jego smak. Nowoczesne hinduskie rodziny odchodzą obecnie od tej praktyki, aby nie spożywać nadmiernej ilości tłuszczów nasyconych. Mogą je zastąpić olej słonecznikowy, kukurydziany czy inny tłuszcz roślinny". Tak więc nie musimy mieć obiekcji, czy gotując indyjskie potrawy, możemy zastąpić ghee olejem - możemy to śmiało zrobić, bo Hindusi też tak robią.  Autorzy książki sugerują, aby pozostawić ghee na specjalne okazje.
A oto przepis na okrę w jogurcie inspirowany powyższą książką - trochę zmodyfikowany przeze mnie:

Składniki:
- 1 opakowanie okry
- 1 duży pomidor lub dwa mniejsze (2 sezonie letnim)
- lub
4 łyżki pomidorów krojonych z puszki (w sezonie zimowym)
- 2 łyżki oleju
- 1 świeże zielone chilli pozbawione pestek i drobno posiekane
lub
- 2 suszone chilli przełamane na mniejsze kawałki
- 1 średnia cebula pokrojona w półplasterki
- 1 mały jogurt naturalny
- 1/2 łyżeczki nasion czarnuszki
- 1/4 łyżeczki kurkumy
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 czubata łyżeczka mąki z ciecierzycy
- świeże listki kolendry do posypania

Przygotowanie:
Okrę umyć, obciąć końcówki i pokroić ją w 1-centymetrowe kawałki. Pomidory (jeśli używamy świeżych) sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki i pokroić w kostkę średniej wielkości, usuwając pestki. Rozgrzać w garnku lub w woku olej, dodać cebulę pokrojoną w półplasterki, chilli i czarnuszkę i smażyć 5 minut, mieszając.


Zmniejszyć ogień, dodać kurkumę i smażyć minutę, a następnie zwiększyć ogień do średniego, dodać pokrojoną okrę i pomidory i smażyć ok. 5 minut, od czasu do czasu mieszając (smażyłam pod przykryciem). Jogurt wymieszać z mąką z ciecierzycy, dodać do okry i smażyć ok. 2 minut, mieszając. Podawać posypaną listkami kolendry jako dodatek do dań indyjskich.

Dołączam przepis do akcji "Z Widelcem po Azji" na Durszlaku.

32 komentarze:

  1. Zazdroszczę okry! To moje ulubione warzywo, ale nigdzie nie mogę go dostać w swoich okolicach. W przyszłym roku podejmę próbę samodzielnej uprawy. Książkę chętnie obejrzę, myślałam już, że na rynku polskim nie ma nic ciekawego w tej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Haniu! Książka musi być wspaniała! A okry także ogromnie zazdroszczę! U mnie absolutnie nieosiągalna! Szkoda, że mogę jedynie podziwiać Twoje danie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rowniez uwielbiam okre i ubolewam, ze jest tak trudno dostepna. Sprowadzamy przez caly rok, nie tylko w zimie, rozne warzywa do Polski, czemu nie sprowadzac okry? Sadze w lecie na dzialce, ale zbiory nie sa duze.

    Ksiazke posiadam, jest super tylko znowu blad, ktory popelnia 99% tlumaczy. Kumin jest oczywiscie kminkiem. Na szczescie zdazylam sie juz przyzwyczaic.
    Na pozycji pierwszej pozostaje jednak "The food of India", pomimo, ze mam ponad 20 ksiazek z kuchnia indyjska w tym pare zakupionych w indyjskich antykwariatach, wydanych bardziej na rynek lokalny a tym samym sa dla mnie bardziej autentyczne.
    Za zupelnie kiepska uwazam ksiazke z serii "z kuchennej poleczki", malo indyjska, przepisy przerobione pod europejskie gusty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Thiesso, ja też zauważyłam ten błąd w tłumaczeniu i doszłam do wniosku, że książki kucharskie powinny tłumaczyć osoby, które znają się na gotowaniu a najwyraźniej tak nie jest. W obu wymienionych książkach jest podane kminek a powinien być, jak się też domyśliłam, kumin. Książka z "kuchennej półeczki" nie jest rzeczywiście wybitna - kupiłam ją już dość dawno temu i była to moja pierwsza książka z daniami tej kuchni - nie była zresztą droga. Moja kolekcja nie jest niestety tak bogata jak Twoja.

    Iv, Aniu, ilekroć zamieszczam przepisy z egzotycznymi składnikami, mam trochę kaca moralnego, że nie każdy będzie mógł te dania przyrządzić, bo nie wszędzie w naszym kraju można je kupić, ale z drugiej strony jest to moja mała cegiełka do popularyzacji niektórych produktów a im większe będzie zainteresowanie nimi ludzi, tym, mam nadzieję, zwiekszy się ich dostępność na naszym rynku.

    OdpowiedzUsuń
  5. thiesso - 20 książek z kuchnią indyjską? wow - wiedziałam, że masz dużo książek, ale że aż tyle?!

    też jestem zdania, że książki kucharskie powinny tłumaczyć osoby, które się znają na gotowaniu - jeden z kwiatków - w jednym przepisie na ciasto jest i twaróg i ser śmietankowy [albo kremowy - nie pamiętamy]- konia z rzędem temu, kto wie o co chodzi - oczywiście mówię o przeciętnym czytelniku - tak przetłumaczono - mogę się domyślać - quark i cream cheese

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki smaczny wpis! Okrę uwielbiam. I wiem, że można ją kupić w arabskich sklepikach (ugotowana, w zalewie) oraz w delikatesach "Kuchnie Świata" - świeża.
    Jadłam ostatnio w Izraelu. Mniam!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nino, mnie ilość 20 książek z przepisami kuchni indyjskiej też powaliła na kolana. Ja tyle na temat tej kuchni nigdy nie będę miała, bo moje zainteresowania kulinarne nie są ukierunkowane na określoną kuchnię - w tej chwili mam fazę na kuchnię indyjską, a za tydzień czy dwa może mnie najść np. na meksykańską czy jakąś inną, dlatego nie kolekcjonuję książek w większych ilościach na temat konkretnych kuchni.

    An-no, okrę można też kupić w sklepach z żywnością azjatycką - ja właśnie w jednym z nich kupiłam.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. No wlasnie, kumin to male piwko, sa lepsze kwiatki. Ja sie domysle co bylo w oryginale, ale jakis niedoswiadczony czlowieczek, ktory sie dopiero uczy raczej nie.
    Hania-kasia coz poradzic jak mam swira na punkcie ksiazek kucharskich. Ludzie rozne rzeczy kolekcjonuja a moja kolekcja przynosi przynajmniej jakis pozytek, bo cos tam z tych ksiazek gotuje. Nie jestem nastawiona na zadna konkretna kuchnia, bo interesuja mnie wszystkie a szczegolnie azjatyckie i mam rozne fazy. Z kuchni chinskiej, tajskiej i meksykanskiej tez mam podobne ilosci, inne kuchnie w pomniejszych ilosciach:-)
    A wyrzutow sumienia nie miej.Jak nie mozna czegos dostac to wpis zawsze moze miec charakter poznawczy. Ja np. zamiescilam wpisy z kankoda, trukwa ostrokatna i drumstickiem wlasnie na tej zasadzie. Lubie na innych blogach takie wpisy jesli ktos mnie czyms zaskoczy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Danie wygląda pięknie i pysznie!Książka na pewno fascynująca.
    Okrę można zamówić przez internet w puszce.Nie będzie to samo co świeża,ale jednak.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy jeszcze nie jadłam okry, nie wiedziałam czego się spodziewać i jak ja dobrze przygotować. Ale skoro tak wszyscy ją zachwalają, to na pewno wypróbuję Twój przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  11. thiesso, Ciebie to chyba trudno zaskoczyć

    znasz wędzony kardamon? albo tonkę?

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tłumaczeniem kuminu jako kminek również spotykaliśmy się wielokrotnie.
    Zawsze zazdroszczę możliwości kupna okry, bo jedliśmy ją kilka razy w Grecji, a chętnie niektóre dania odtworzylibyśmy w domu.
    Oczywiście okrę w jogurcie też byśmy chętnie wypróbowali;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajne smaki, chetnie bym takich poprobowala:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda przepięknie! za okrą co prawda nie przepadam, ale za to sos do niej brzmi pysznie i na pewno go wypróbuję w towarzystwie jakiegoś innego warzywa, np. bakłażana:)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Apetycznie wygląda. Danie idealne dla mnie :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  16. Z kuchni indyjskiej czerpię od czasu do czasu - bardzo mi ona odpowiada, sama robię ghee, jogurt. Kiedyś sama też robiłam garam masalę, dziś ją kupuję w zaprzyjaźnionym sklepie i jest doskonałej jakości.
    Niestety dostęp do sporej ilości ciekawych warzyw w moim mieście jest bardzo ograniczony. Nie znam okry, nie jadłam nigdy, ale jestem ciekawa smaku.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wygląda tak pysznie, że nie sposób się nie skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Thiesso, trukwa ostrokątna, którą oglądałam u Ciebie na blogu jest moją niekwestionowaną faworytką, niestety niezdegustowaną jeszcze przeze mnie - podoba mi się zarówno jej nazwa, jak i wygląd. Będę próbować, może uda mi się któregoś dnia Cię zaskoczyć :o))

    A propos kminku i kuminu mam historyjkę: niedawno kupiłam w jednym ze sklepów sieci Tesco przyprawę, która była na opakowaniu opisana po angielsku jako cumin seeds a po polsku jako kminek cały. Bądź tu człowieku mądry i zgadnij, co jest w środku. Kupiłam z nadzieją, że będzie to kmin, po otworzeniu opakowania okazało się, że jednak kminek.

    Moja kolekcja książek kucharskich byłaby pewnie większa, gdyby Internet nie stał się tak dobrym źródłem przepisów najrozmaitszych kuchni - teraz to sieć jest moim głównym źródłem inspiracji. Zakup książek kucharskich ograniczam przede wszystkim ze względu na brak miejsca w mieszkaniu do ich gromadzenia, choć jak któraś mnie szczególnie zaciekawi, czasem zdarza mi się skusić na zakup.

    Amber, dobry pomysł poddałaś tym, którzy chcieliby spróbować okry a nie mają szansy kupić świeżej.

    Majko, spróbuj koniecznie. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz.

    Nino, o tonce tylko czytałam na blogu szefów kuchni, ale nie próbowałam. Wędzonego kardamonu też nie znam, ale jestem przekonana, że Thiessa już te produkty przetestowała wielokrotnie ;o))

    Delikatessen, świetny pomysł, aby wykorzystać przepis do przyrządzenia w tym sosie bakłażana. Na pewno byłoby to dobre - sama chętnie wypróbuję. Myślę, że można też poeksperymentować z innymi warzywami.

    OdpowiedzUsuń
  19. Haniu wspaniały przepis! okry jeszcze nie jadłam, ale jak tylko wybiorę się do Hali (do sklepu, który polecałaś) to na pewno spróbuję :D

    widziałam te talerze z Twojego posta o bakłażanach w Home&You w
    Centrum (to są pawilony Wars i Sawa, wchodzi się przez Reserved. Były nawet małe talerzyki :)

    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nina znam tylko z moich przyprawowych ksiazek. Aby nabyc tonke to musialabym chyba pojechac do Ameryki Poludniowej, ale spokojnie ponoc mozna sie bez niej obyc, bo aromat ma podobny do wanilii. Kardamon wedzony zas mnie nie kreci, wystrczy, ze probowalam czarnego kardamonu, zwanego amomem on ma wlasnie taki wedzony posmak.
    Hania-kasia widzisz przecenilas mnie, ale z ciekawych przypraw jestem w posiadaniu: epazote, santa hoja (http://www.food-info.net/pl/products/spices/mexpep.htm), mahlebu, lisci awokado, krokosza barwierskiego, kokum.

    O kuminie tez Ci opowiem historyjke.
    Jakis czas temu w tesco wlasnie widze rodzinke hindusow i slysze, ze sie ucieszyli, ze znalezli kumin. Podeszlam i mowie im, ze to nie jest zaden kumin, tylko kminek (caraway) i na opakowaniu jest blad (bardzo sie dziwili) i ze jak chca kumin to niech ida do "Kuchni Swiata" i pokazalam im gdzie. Ktos pisal na Forum Kuchnia, ze w tych bialych opakowaniach w niebieskie paseczki rzeczywiscie w srodku byl kumin, ale ja ich nie widzialam, tylko te czarno-czerwono-biale i tam faktycznie jest w srodku kminek (malzonek czesto kupuje jak piecze paluszki).

    Jesli chodzi o okre w puszce to mysle, ze bedzie troche za bardzo miekka i klejaca a ponadto bedzie miala posmak charakterystyczny dla puszkowanych warzyw. Mona pewnie sie rozczarowac.

    OdpowiedzUsuń
  21. to chyba byłam ja na forum Kuchnia, ale ponoć to już nieaktualne...

    natomiast Kamis "wypuścił" ostatnio kmin rzymski, cena jak inne przyprawy

    thiesso, wspomniałam o tych przyprawach, bo ja jestem ich szczęśliwą posiadaczką od kilku dni - nie spodziewałam się takiej odpowiedzi z Twoich ust, hmm, to może uda mi się Ciebie kiedyś zaskoczyć ;)

    haniu - ja też zmieniam smaki i kuchnie, chociaż przyznam, że jestem tak wielką fanką kuchni wietnamskiej i tajskiej, że książki o tej tematyce mogłabym w większym stopniu mieć na swojej półce.

    OdpowiedzUsuń
  22. Eve, dzięki wielkie za informację o talerzach. Musieli wyciągnąć z magazynu, bo byłam w sklepie H&Y w centrum ok. 2 tygodni temu i wtedy ich nie mieli. Akurat na małych najmniej mi zależy, bo już mam - poluję na duże, ale i tak się przejdę do tego sklepu - może uda mi się coś dokompletować.

    Kumin kupiłam w Marks&Spencer - mają spory wybór przypraw, ale u nich nie bardzo opłaca się je kupować - ceny dość wysokie. Warto się rozejrzeć za przyprawami w sklepach ze zdrową żywnością a także w azjatyckich. W Asian House w Galerii Mokotów kupiłam np. ostatnio cynamon w laskach - cena 7,60 zł za opakowanie 100 g, czyli ok. 15 lasek. Dla porównania w Marks&Spencer opakowanie, w którym są tylko 3 czy 4 laski, kosztuje ok. 10 zł.

    Thiessa, szczęka mi opadła, na widok zestawu przypraw, którymi dysponujesz.

    Na pierwsze spróbowanie rzeczywiście świeża okra byłaby bardziej pożądana - żeby się przypadkiem nie zrazić.

    Nino, dzięki za informację o kminie z oferty Kamisu - przyda się, żeby następnym razem nie przepłacać.

    Kuchnię wietnamską znam zdecydowanie za słabo - dobry trop dałaś, aby się nią zainteresować.

    Bardzo żałuję, że przegapiłam zapisy na warsztaty z kuchni koreańskiej, które odbywały się w Centrum Kultury Koreańskiej w Warszawie - dowiedziałam się o nich już po zakończeniu zapisów. Niestety w kolejnym semestrze nie będą ich już organizować. Pozostaje mieć nadzieję, że może od następnej jesieni ponowią.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. są sklepy gdzie można kupić wiele przypraw na wagę

    ja tak kupuję cynamon w laskach [nie więcej niż 3-4 jednorazowo - żeby mieć świeże], podobnie jak gwiazdki anyżu, cena to - o ile pamiętam ok. 70 zł, tak czy owak bardzo się opłaca

    OdpowiedzUsuń
  24. Nino, dziękuję za informację w sprawie przypraw. Jeszcze się nie natknęłam na sklep sprzedający przyprawy na wagę. Rozejrzę się za takim.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nina juz mnie zaskoczylas.
    Kotany ma w swojej ofercie kumin od dawna. Z Kamisu jeszcze nie udalo mi sie natknac.

    OdpowiedzUsuń
  26. chodziło mi o Kotanyi - poszłam sprawdzić do szafki z przyprawami - przepraszam za pomyłkę

    thiesso - dostałam paczkę z rzadkimi przyprawami od Bei, radość moja była ogromna

    Haniu - wysłałam Ci maila

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo fajny przepis, ale nigdy nie spotkałam się z okrą. Gdzie można ją zakupić ?

    OdpowiedzUsuń
  28. Karolino, okra bywa w "Kuchniach Świata", a także większości sklepów azjatyckich w Warszawie, np. w Asia Tasty w budynku Hali Gwardii - sąsiednia za Halą Mirowską oraz sklepach sieci "Asian House" - np. przy Poznańskiej i w Blue City.

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne zdjęcie na wstępie... Aż się ucieszyłam, że mam okrę 4 przystanki od domu. A książce muszę się przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wyglada ciekawie, ale jadlam kiedys okre z suszana ryba u Afrykanczyka.. tak mi sie niedobrze zorbilo, ze na zawsze obrzydzilo mi to okre:(

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny przepis, okrę warto spożywać bo jest prawdziwą bombą składników odżywczych (zawiera m. in. kwas foliowy) :)

    OdpowiedzUsuń