20 listopada 2009

Konkurs Szuki




Gdy przedwczoraj wieczorem otworzyłam moją skrzynkę na portalu Gazety, zaniemówiłam i długo nie mogłam uwierzyć w to, co tam przeczytałam. Była godzina 23, ale mimo to postanowiłam zadzwonić do mamy i podzielić się z nią radosną nowiną. Miałam napisać na ten temat notkę, ale posłużę się cytatem z Newslettera Gazety, który został rozesłany drogą mailową do użytkowników serwisu Szuki. Oto treść wiadomości, którą właśnie przeczytałam w mojej skrzynce:


"Witaj,

Podobno ilość nie idzie w parze z jakością, podobno, ale przykład Rozdiablonej zadaje kłam temu twierdzeniu. Od 16 października napisała 19 recenzji i wszystkie równie świetnie opisujące lokale. To powód dla którego właśnie Rozdiablonej postanowiliśmy przyznać w nagrodę laptopa.

Jakiś czas temu przeczytaliśmy znakomitą recenzję znanego smakosza Macieja Nowaka o restauracji Toan Pho i smak tych potraw przypomniał się nam bardzo szybko po zapoznaniu się z recenzją Rozdiablonej, która ten sam lokal opisała niemalże równie barwnie.

http://www.szuki.pl/warszawa-srodmiescie/restauracje/toan-pho/#904

A że po jedzeniu czas na kawę, to i również o to zadbała nasza Zwyciężczyni, informując wszem i wobec co myśli o kawiarni Starbucks w Grubej Kaśce.

http://www.szuki.pl/warszawa-srodmiescie/restauracje/starbucks-gruba-kaska

Zresztą, po co będziemy Wam pisać, co nas urzekło, skoro sami możecie przeczytać dlaczego to Rozdiablona otrzymała od nas nagrodę. A zatem zapraszamy do lektury.

http://www.szuki.pl/ludzie/recenzje/473

Tymczasem zachęcamy do dalszego pisania. 16 grudnia skończy się druga część konkursu i wtedy przyznamy drugiego laptopa.


Pozdrawiamy
Jury konkursowe Szuki.pl"


Brak mi słów, aby opisać jak bardzo się cieszę z wygranej i opinii jury.

5 listopada 2009

Toan Pho - nowy barek wietnamski przy Chmielnej


Niedawno odwiedziłam wraz ze znajomymi nowo otwarty barek wietnamski Toan Pho, który mieście się w Warszawie przy ul. Chmielnej 5/7. Lokal jest prowadzony przez rodzinę, która wcześniej prowadziła bar na błoniach Stadionu Dziesięciolecia. Kto nie bywał w barkach wietnamskich na Jarmarku Europa, musi koniecznie wybrać się do baru przy Chmielnej – można tam spróbować potraw, jakich nie znało się dotychczas, o co niełatwo w Warszawie, bo powstaje niewiele miejsc z oryginalną kuchnią innych narodów. W Toan Pho dania smakują zupełnie inaczej niż w większości barów wietnamskich nastawionych na polskich konsumentów. Jestem zachwycona serwowanym tam jedzeniem - smakuje wyśmienicie (z wyjątkiem jednej potrawy, która nie przypadła mi do gustu), porcje są duże, a ceny przystępne - oscylują wokół kwoty 15 zł za danie.



Szczególnie godne polecenia są zupy - do wyboru z różnymi dodatkami, np. kurczakiem, kaczką, wołowiną. Najbardziej smakowała mi rewelacyjna zupa rybna z karpiem smażonym na chrupko (15 zł).


Zamówiłam także naleśniki sojowe (15 zł). To danie nie okazało się dobrym wyborem – wietnamskie naleśniki w niczym nie przypominają naszych. Myślałam, że będzie to coś podobnego do sajgonek, jednakże bardzo się zdziwiłam, gdy podano mi danie – odbiegało ono znacząco od mojego wyobrażenia o nim. Naleśniki wyglądały tak, jakby papier ryżowy namoczono w gorącej wodzie – na talerzu leżały kupki masy sojowej z dodatkiem drobnych kawałków grzybów. Na wierzchu ułożono kawałki czegoś dziwnego, co wyglądało jak mielonka i miało nijaki smak. Całość była posypana zieleniną i smażonym na chrupko, pokrojonym na plasterki czoskiem. Do dania podano w oddzielnej misce słodko-kwaśny płyn, w którym należało maczać naleśniki. Z całego dania najbardziej smakował mi czosnek – reszta nieszczególna. Raczej nie polecam tego dania, inne są o wiele lepsze.



Bardzo smaczne były natomiast sajgonki (spróbowałam trochę od kolegi). W porcji, która kosztuje 10 zł jest 5 sztuk świeżutkich, chrupiących sajgonek z pysznym nadzieniem podanych z dobrze doprawioną surówką z kapusty i marchewki.




W menu są do wyboru także sałatki z dodatkiem różnych mięs, a także makaron smażony w kilku wersjach.

Ciekawostką jest ołtarzyk ustawiony w kącie lokalu.



Polecam ten barek wszystkim, ktorzy chcą spróbować czegoś nowego. Na pewno stanie się jednym z moich ulubionych miejsce do zjedzenia czegoś na szybko na mieście. Byłam w nim już dwa razy i ciągnie mnie, aby wybrać się tam ponownie i spróbować jeszcze innych dań.



3 listopada 2009

Prosta sałatka kukurydziano-bakaliowa





Składniki:

- 1 puszka kukurydzy
- 1 opakowanie mieszanki studenckiej
- majonez
- ewentualnie kilka suszonych śliwek

Kukurydzę odsączyć z zalewy. Mieszanki studenckie mają różny skład - ja użyłam takiej, w której składzie były rodzynki, orzechy i morele suszone. Wybrać z mieszanki rodzynki, sparzyć je wrzątkiem. Morele oraz ewentualnie śliwki pokroić w paseczki. Bakalie wymieszać z kukurydzą, doprawić niewielką ilością majonezu.


26 października 2009

Sałatka z rybą wędzoną



Składniki:

  • ryba wędzona - 2 szt. (polecam sieję, dobrze nadaje się też makrela)
  • jajka ugotowane na twardo (na 2 ryby użyłam 6 szt.)
  • 1 puszka kukurydzy
  • kilka ogórków konserwowych
  • 1 czerwona cebula
  • pęczek koperku
  • majonez
  • pieprz

Rybę oczyścić ze skóry i ości, rozdrobnić. Kukurydzę odsączyć z zalewy. Jajka, ogórki, cebulę pokroić w drobną kosteczkę, koperek posiekać. Wymieszać składniki, dodać trochę majonezu, aby je połączyć, doprawić pieprzem. Soli nie trzeba dodawać, bo wędzona ryba jest słona. Sałatka musi postać przynajmniej 2 godziny w lodówce, aby smaki się przegryzły.


25 października 2009

Sałatka z tuńczykiem i ciecierzycą




Składniki:
  • ciecierzyca - 1 puszka
  • tuńczyk w kawałkach - 1 puszka (wg upodobania w oleju lub sosie własnym)
  • 2 pomidory
  • 1 czerwona cebula
  • kilkanaście czarnych oliwek bez pestek
  • oliwa z oliwek
  • sok z cytryny
  • sól, pieprz, oregano lub mieszanka przypraw do sałatek

Ciecierzycę i tuńczyka odsączyć. Pomidory pokroić w kostkę, oliwki w plasterki, cebulę w ćwierć plasterki lub piórka, tuńczyka rozdrobnić widelcem. Składniki skropić oliwą, sokiem z cytryny, przyprawić solą, pieprzem, oregano lub mieszanką przypraw do sałatek, wymieszać.

23 października 2009

Pierogarnia i naleśnikarnia "Na Bednarskiej"


Bardzo lubię pierogi, ale to dla mnie zbyt pracochłonne danie, aby robić je w domu, więc ilekroć mam na nie chęć, idę do Pierogarni na Bednarskiej. Pierogi smakują tam jak domowe - dobre nadzienie i miękkie, niezbyt grube ciasto. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc do zjedzenia czegoś na szybko. Pod szyldem "Na Bednarskiej" działają dwa lokale - położony wyżej specjalizuje się w pierogach, położony niżej w naleśnikach, przy czym w tym drugim serwują też pierogi, ale w mniejszym wyborze. W Pierogarni jest duży wybór zarówno pierogów na słono/ostro, jak i na słodko. Ostatnio pojawiły się nowe smaki: na słodko karmelowe, na słono morskie. Można mieszać rodzaje pół na pół. Są też zestawy pierogów mieszanych - 14 szt. mięsnych za 22 zł, 12 szt. na słodko za 18 zł, a także zestawy obiadowe: pierogi + surówka + zupa + kompot za 17 zł albo zupa dnia + danie dnia (np. kotlet mielony, ziemniaki, kapusta zasmażana) + kompot za 17 zł. Zupy proste, ale smaczne i treściwe (można wziąć na wynos). Pierogi bardzo dobre w smaku, ale ostatnio zauważyłam, że są mniejsze niż kiedyś, a ceny nieco wzrosły. Moje ulubione pierogi to diavolo (z mięsem i ostrą papryką), które biorę pół na pół z pierogami Macieja (z mięsem, grzybami, czosnkiem, majerankiem). Naleśniki raz jadłam, ale nie rzuciły mnie na kolana - poprawne w smaku, ale liczyłam na coś bardziej wyrafinowanego, choć trzeba przyznać, że obsługa stara się, aby były ładnie podane - 2 szt. w porcji, można brać pół na pół 2 różne rodzaje.

Bar Chińczyk



Ostatnio odwiedziłam kultowy, prowadzony przez dwie siostry Bar Chińczyk. Według informacji umieszczonej na wizytówce działa od 1973 roku. Pod obecny adres został przeniesiony z ul. Senatorskiej, gdzie działał jeszcze w czasach minionego ustroju. Pamiętam ten bar z czasów szkolnych - aby dostać się wtedy do niego, trzeba było mieć wykupioną legitymację członkowską Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Chińskiej. Po latach wracam do Baru Chińczyk z sentymentu, aby przypomnieć sobie tamte smaki, które prawie się nie zmieniły od tamtego czasu - do wyboru są nadal te same potrawy, które przyprawiane są tymi samymi, sekretnymi zestawami przypraw. W barze serwowane są tylko trzy dania: ryż z sosem mięsno-grzybowym, z kurczakiem i warzywami oraz we wtorki i piątki makaron sojowy rozmaitości. Wszystkie dania są po 16 zł. Potrawy mają jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny smak. Wtajemniczeni, stali bywalcy zamawiają zazwyczaj "łączoną" czyli ryż polany pół na pół dwoma różnymi sosami - po jednej stronie talerza sos mięsno-grzybowy, po drugiej kurczakowo-warzywny, do którego obecnie dodawany jest bambus - według informacji jednej z właścicielek za czasów komuny dodawana była zamiast niego kalarepka, gdyż bambus był w tamtych czasach niedostępny w naszych sklepach. Na ladzie stoi kilka rodzajów przypraw, którymi można dodatkowo przyprawić dania. Duży wybór napojów bezalkoholowych, jest też piwo butelkowe i puszkowe. Przyjemny wystrój wnętrz. Lokal czynny pon.-pt. 12-19, sob. 12-17.

Bar Chińczyk
ul. Okopowa 23, 01-059 Warszawa
Tel. 0-22 632 72 97