4 marca 2012

Integracja blogerów kulinarnych w Magiel Cafe

Rozmowy były bardzo ożywione
Jakiś czas temu wraz z kilkoma osobami z grona blogerów kulinarnych z Warszawy wpadliśmy na pomysł organizowania spotkań na własną rękę, aby wspólnie poznawać miejsca na kulinarnej mapie Warszawy i mieć okazję do porozmawiania i lepszego poznania się. Pomysł chwycił. Z każdym spotkaniem grono uczestników powiększa się - w pierwszym, w klubokawiarni Śródmiejskiej uczestniczyło 8 osób, w drugim w klubokawiarni Solec 44 zebrało się 12 osób. W ubiegły wtorek spotkaliśmy się po raz trzeci, tym razem w restauracji Magiel Cafe mieszczącej się na Dolnym Mokotowie, przy ul. Stępińskiej 2. Zebrało się nas jeszcze więcej - 17 osób: Adrijah, Alicja, Amber, Aniado, Eve, Ewelina, Gosiuwka, Lo, Monika, Nina, Pyza, Restauranica, Shinju, Zuza "Krokodyll" z mężem Michałem, Tomek i ja.


Sałatka z grillowanym oscypkiem
Restauracja Magiel Cafe jest bardzo ciekawym, urządzonym z pomysłem miejscem. Powstała w pomieszczeniach, w których kiedyś mieścił się magiel, stąd nazwa lokalu i nawiązujący do niej wystrój. W restauracji nie ma stałej karty, w zależności od dnia można trafić na inne dania. Menu jest wypisywane kredą na tablicy wiszącej nad barem. Niektóre z dań dostępnych w dniu naszego spotkania można obejrzeć na zdjęciach. Ja skusiłam się na gęś z dodatkami. Na pewno nie była to najlepsza gęś, jaką w życiu jadłam - niestety była trochę twarda, jakby niedopieczona. Myślę, że inne osoby trafiły lepiej z wyborem swoich potraw. Kuchnia w Maglu jest w każdym razie ciekawa. Osłodą nie najlepszego wyboru dania głównego był wyśmienity sernik z białą czekoladą, który zamówiłam na deser. Był delikatny, kremowy, niezbyt słodki, miał spód z orzechów włoskich i był wyśmienity. Bardzo dobre było też wino, które zamówiłam do dania. Spośród potraw, na które skusiły się inne osoby na stole królowała tarta z porami - niestety nie mogę zaprezentować jej zdjęcia, gdyż zrobiłam tylko jedno ujęcie, które jak na złość wyszło nieostre, w każdym razie koleżanki chwaliły jej smak. Wśród napojów dużym powodzeniem cieszyło się piwo grejpfrutowe.

Magiel Cafe jako miejsce spodobało mi się, przy czym bardziej nadaje się na spotkania w kameralnym gronie  niż w dużych grupach - przy tak dużej liczbie uczestników brakowało mi trochę przestrzeni przy stoliku.

Nasze spotkanie samo w sobie było jak zwykle wspaniałe. Bardzo się cieszę, że znajomości z kulinarnej blogosfery przenieśliśmy do realnego wymiaru, że organizujemy spotkania i mamy okazje do porozmawiania na żywo. Podkreślam, że jest to własna inicjatywa blogerów, umawiamy się w uzgodnionym miejscu i czasie na własną rękę. Zachęcamy blogerów z innych miast do organizowania podobnych spotkań - to świetna sprawa. Nasze kolejne wspólne wyjście do restauracji planujemy na koniec marca. Już się na nie cieszę.

Ciecierzyca z mlekiem kokosowym
Tagine z kuskusem
Bliny z kawiorem
Sandacz
Gęś
Sernik z białą czekoladą na spodzie z orzechów


29 komentarzy:

  1. bardzo fajne są takie spotkania - można pogadać, poznać się lepiej, wymienić doświadczeniami, miło spędzić wieczór więc do następnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pyzo, podpisuję się pod Twoją opinię. Do zobaczenia następnym razem!

      Usuń
  2. Super, oj trzeba coś takiego w Krakowie rozkręcić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulcik, zachęcam do pójścia w nasze ślady.

      Usuń
  3. Haniu, to było bardzo miłe spotkanie. :-) Co do menu, poprosiłąm o cos ciekawego, intrygujacego w smaku i dostałam nudną sałatke, rucola, pesto i oscypek, marchewaka. Niby świetne połączenie, tylko wiadomo, jak o tej porze roku smakuje marchew, oscypek był twardy, jak podeszwa, smaki ze sobą nie grały, nic je nie łaczyło, żaden sos, przyprawy, kilka plam pesto nie ratowało sytuacji. Deser czekoladowy z galka lodów był bardzo dobry. A od kolezanki sprobowałam ciecierzyce ze szpinakiemm i jej danie było smaczne. Myslę, więc że menu jest trochę nierówne. Samo miejsce miłę do spotkań. Trzeba chyba tylko wiedzieć co zamawiac. ;-) Do następnego :-) P. S. I żałuję, że nie mam zdjeć z Solca. Tamtejsza kuchnia bardzo mi smakowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuzo, pomysły na dania w Maglu mają fajne, ale wykonanie nierówne - moja gęś była niestety dość twarda, skórkę miała ciągnąca i trochę trudno ją było pogryźć. Miałam okazję jeść kiedyś miękką, dobrze upieczoną gęś z chrupiącą skórką, więc mam skale porównawczą. Żałowałam, że nie zamówiłam czegoś innego.

      Usuń
    2. Ja czasami w domu robię gęś, jest miękka, soczysta. hm, myślałam, że Twoje danie było udane. Czytałam duzo zachwytów na temat menu, ale widać nie jest tak do końca. Ja też załowałam, ze nei zamówiłam np. ciecierzycy ze szpinakiem. Pozdrawiam :-)

      Usuń
    3. Niestety nie była miękka.

      Usuń
    4. Też zamówiłam sałatkę z oscypkiem i tez się rozczarowałam, ale miałam okazje spróbować trochę ciecierzycy, która była na wysokim poziomie, więc mam podobne odczucia co do nierówności. W sumie cieszę się ogromnie, że miałam okazję was poznać i już się cieszę na następne spotkanie!

      Usuń
  4. Nie bardzo rozumiem dlaczego jedna z blogowiczek przyszła z mężem? Czy był on zaproszony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie bardzo rozumiem skąd to przedziwne pytanie?

      Usuń
  5. Bardzo Wam zazdroszczę! ;) Ja niestety nie mam możliwości, co najwyżej mogę się spotkać sama ze sobą :D, a przy dużym szczęściu z Kartoflaną-Elą. ;) Reszta blogowiczek w Niemczech jest rozsiana po całym chyba kraju, taki zjazd ciężko by było zorganizować. Mam nadzieję, że następne Wasze spotkanie wypadnie, jak będę w Pl. ;) Pozdrowionka ciepłe! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie mieszkacie bliżej siebie.

      Kasiu, mamy zamiar spotykać się raz w miesiącu, więc jest szansa, że się wstrzelisz. Jakby co, zapraszamy!

      Usuń
  6. fajnie macie w tej Warszawie, że tak się spotykacie:) poznańscy blogerzy na razie nie wykazują takiej inicjatywy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Szczerze mówiąc, to Hania wpadła na pomysł takich spotkań i zaproponowała to osobom, z którymi ma kontakt, jednoczesnie prosząc, by te skontaktowały się z blogerami, ktore one znają. Wspólnie wybieramy miejsca, które chcielibyśmy odwiedzić. I tak to płynie wartkim nurtem. :-) tu byla zdecydowanie inicjatywa jednej osoby, która namówiła inne do wspólnych spotkań. :-) A to, że nie musiała nas długo przekonywać, to juz inna sprawa. :-)) Uważam, że warto się tym od nas zarazić. Pozdrawiam ciepło :-))

      Usuń
    2. Goh, znam blogera z Poznania, któremu chodziło po głowie, aby zacząć organizować tego typu spotkania w Waszym mieście, ale na razie brakuje mu chyba śmiałości, aby rzucić hasło. Potrzebna jest pierwsza odważna osoba, która zachęci innych.

      Usuń
  7. Nasze spotkania coraz bardziej się rozkręcają.I lepiej się przez to poznajemy.
    Jeżeli chodzi o menu w Magiel Cafe,to moja tarta z boczkiem i porem była smaczna.Gruszka w korzeniach z lodami również.Ale bez zachwytów.Natomiast klimat bardzo miły.
    Inicjatywa tych spotkań to rzecz kilku osób.Ja też mam w niej swój skromny udział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście tak było, że kilka osób miało swój wkład w rozkręcenie spotkań - zaznaczyłam to w relacji.

      Usuń
    2. A to nie wiedziałam. Kojarzyłam z Hanią. Zaproszenia, odpowiedzi otrzymuję od Hani. I informacje o rezerwacji. Przepraaszam, że Cię Amber pominęłam. Może jakoś to dzielicie między sobą, a ja nie zauważyłam. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Haniu,
    Przede wszystkim Tobie należą się OGROMNE podziękowania! Jesteś Naczelną Organizatorką tych spotkań i wspaniale panujesz nad komunikacją, terminami, miejscami i całą resztą!
    WIELKIE DZIĘKI!
    Pzdr i do następnego razu
    Aniado

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,
      cieszę się, że udało nam się spotkać dużą grupą. Ktoś musi nad tym panować organizacyjnie, bo inaczej nic by nie wyszło ze spotkania. Pozdrawiam i do następnego razu.

      Usuń
  9. Hania - Kasia,

    Jeszcze raz bardzo dziekuje za spotkanie i dziekuje za wszelka organizacje! Powiedzmy to glosno - gdyby nie Ty - to by nic nie wyszlo:)) b.b.b.b dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
  10. oj, szkoda, że maila nie dostałam o tym spotkaniu :/ Ale mam nadzieję, że następnym razem dotrę! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. http://boronappetit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. nie wiedziałam o istnieniu tego miejsca,a menu wydaje się, że mają bardzo ciekawe, no i to oryginalne piwo! pozdrawiam

    życie & podróże
    gotowanie

    OdpowiedzUsuń
  13. nie wiedziałam o istnieniu tego miejsca,a menu wydaje się, że mają bardzo ciekawe, no i to oryginalne piwo! pozdrawiam

    życie & podróże
    gotowanie

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluje pomysłu, fajne miałyście spotkanko :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja dodam (jak zwykle spóźniona), że curry ze szpinakiem i ciecierzycą było na medal! Odtworzyłam je w domu i właśnie piszę o nim post :)
    Haniu dziękuję za pełną listę uczestników! :)

    OdpowiedzUsuń