22 października 2011

Nowa restauracja w Warszawie: Saffron Spices

W restauracji Saffron Spices można podpatrywać, co dzieje się w kuchni - jest ona oddzielona od sali jadalnej szybami
W tym tygodniu wybrałam się wraz z Amber, koleżanką z kulinarnej blogosfery, do nowej restauracji indyjskiej Saffron Spices zlokalizowanej przy Pl. Konstytucji w Warszawie. Do jej odwiedzenia skłoniła mnie entuzjastyczna recenzja Macieja Nowaka, a także chęć poznania nowego miejsca - bardzo lubię kuchnię indyjską i gdy tylko powstaje w Warszawie nowa restauracja serwująca dania tego kraju, prędzej czy później kieruję do niej swoje kroki.

Piec tandoor
Zacznę od wystroju - wnętrze jest urządzone w nowoczesnym, prostym stylu. Bardzo spodobało mi się to, że można obserwować kucharzy przy pracy - kuchnia ma charakter otwarty, od sali jadalnej oddzielona jest szybami. Krzątający się w niej kucharze w liczbie pięciu to wyłącznie Hindusi. Miałyśmy okazję popatrzeć, z jaką sprawnością rozciągają w rękach ciasto, formując chlebki naan i jak pieką je w piecu tandoor. Widziałyśmy też, że używają świeżych dodatków typowych dla kuchni indyjskiej - na naszych oczach jeden z kucharzy obrywał listki curry z dużego, świeżego pęczka. Restauracja musi mieć własne kanały zaopatrywania - w warszawskich sklepach z żywnością egzotyczną nie trafiłam jeszcze na świeże liście curry.

Stoliki są za małe - przy 2-osobowym jadło się nam niewygodnie. Zamówione dania i napoje ledwo się na nim mieściły. Byłam niepocieszona, że kelnerka w zdecydowany sposób wskazała mi stolik 2-osobowy. Co prawda, byłyśmy we dwie, ale w restauracji nie było tłumów, wiele stolików było wolnych i spokojnie można nam było udostępnić większy. W zasadzie stoliki mają formę i wielkość bardziej pasującą do baru szybkiej obsługi niż do restauracji. O ile forma mi nie przeszkadzała, wielkość stolika już tak - podczas posiłku lubię mieć jednak trochę więcej przestrzeni na stole.

Pakora z mieszanych warzyw

Menu restauracji zostało znacząco skrócone w stosunku do tego, co widnieje na jej stronie internetowej (warto by zaktualizować stronę). Powiedziano nam, że ma być ono jeszcze dopracowywane. Jak dla mnie przydałaby się nieco większa oferta przekąsek wegetariańskich. Obecnie dostępne są tylko: pakora w dwóch wersjach, czyli warzywa lub ser w cieście smażone w głębokim oleju, samosa, czyli pierożki z nadzieniem z ziemniaków i zielonego groszku oraz paneer z pieca tandoor. Wybór przekąsek mięsnych jest większy, ale gdy decyduję się zamówić mięsne danie główne, wolałabym, aby przekąska była dla odmiany wegetariańska, a w tym zakresie wybór w Saffron Spices jest ograniczony. Zdecydowałyśmy się na pakorę w wersji warzywnej oraz paneer z pieca tandoor. Przedtem jednak pojawiły się na stole standardowe dla indyjskich restauracji dodatki: chlebki papadam oraz sosy miętowy i śliwkowy, a także marynowana cebula. Sosy okazały się gorsze niż w niedawno odwiedzonej przeze mnie restaruacji Bombaj Masala - były za rzadkie. Bardzo smakował mi natomiast paneer z pieca, bardziej niż w poprzednim miejscu - był świeżutki, rozpływający się w ustach, wyśmienity w smaku. Pakora wypadła, moim zdaniem, trochę gorzej. Ciasto było, co prawda, bardzo dobre - podobało mi się, że warzywa były panierowane w cienkiej jego warstwie, ale same w sobie też były pokrojone bardzo cienko - tak cienko, że trudno było wyczuć ich smak. Ta przekąska byłaby lepsza, gdyby warzywa pokrojono nieco grubiej. Nie są one w Polsce drogie i nie warto aż tak bardzo oszczędzać na klientach, jeśli chce się, aby wracali do restauracji. Takie oszczędności mają krótkie nogi - mogą zniechęcić klienta do ponownych odwiedzin. Tego dania nie zamówiłabym ponownie, gdybym jeszcze zawitała do Saffron Spices, chyba, że zostanie poprawione, natomiast na ser z pieca chętnie bym tam wróciła.
Paneer z pieca tandoor
Jeśli chodzi o dania główne, skusiłyśmy się na jagnięcinę - Amber w sosie z mieszanką przypraw indyjskich, który okazał się bardzo ostry, ja natomiast w sosie śmietanowo-szafranowym. Dodatkiem do dań były chlebki naan wliczone w cenę (do wyboru także ryż). Sos mi smakował - był aromatyczny, ale nie za ostry, czyli odpowiadający moim upodobaniem. Jagnięcina nie była rozpływająca się w ustach, ale nie była też twarda jak zelówka, jak to miało miejsce w odwiedzonej niedawno przeze mnie restauracji Bombaj Masala. Można powiedzieć, że mięso miało średnią twardość - po specjalności szefa kuchni spodziewałabym się jednak trochę wyższego poziomu przyrządzenia mięsa, choć pewnie zależy to w dużej mierze od jakości mięsa samego w sobie. 

Na plus zaliczam fakt, że dania główne zostały zaserwowane w naczyniach ustawionych na podgrzewaczach, dzięki czemu nie wystygły zbyt szybko.

Jagnięcina w mieszance aromatycznych przypraw oraz w sosie śmietanowo-szafranowym
W restauracji nie ma jeszcze alkoholu - czekają na koncesję. Mnie jego brak nie przeszkadzał. Do picia zamówiłam lassi z guawą. Pani kelnerka zapewniła mnie, że przyrządzają je ze świeżymi owocami. Mam nadzieję, że tak rzeczywiście jest - po smaku nie byłam w stanie tego ocenić, bo nie miałam jeszcze okazji jeść świeżej guawy. Miałam wrażenie, że w napoju wyczuwam smak malin, ale może mi się tylko wydawało. Lassi było w każdym razie pyszne. W Saffron Spicer podają je w wysokich szklankach.

Pyszne lassi o smaku guawy
Lista deserów dostępnych w tej restauracji jest krótka - tylko 3 pozycje: gulab jamun i kulfi, czyli indyjskie lody w dwóch smakach - mango i waniliowym.

Skusiłyśmy się na lody. Zostały zaserwowane w uroczych, glinianych naczyniach i były pyszne. Warto było ich spróbować. 

Kulfi - indyjskie lody w dwóch smakach: waniliowym i mango
Na koniec kwestia obsługi kelnerskiej - przydałoby się z jej strony więcej skoncentrowania na pracy. Przez cały czas naszego pobytu w restauracji dochodziły do nas odgłosy pogaduszek kelnerek. Takie odgłosy nie powinny docierać do uszu klientów. Rozumiem, że obsługa restauracji to też ludzie i czasem potrzebują trochę luzu, ale w tym przypadku luzu było za dużo, za mało natomiast czujności. W restauracji, która jest na etapie budowania swojej pozycji i pozyskiwania klientów, należałoby trochę lepiej przyłożyć się do pracy i czujniej reagować na potrzeby klientów.

Podsumowując, miejsce ma potencjał, ale kilka punktów przydałoby się poprawić i trochę bardziej wytężyć pracę. Prawa warszawskiego rynku gastronomicznego są twarde - powstaje wiele nowych restauracji, dużej części z nich nie udaje się utrzymać na rynku. Warto, żeby obsługa Saffron Spices miała to na uwadze, bo po sąsiedzku jest mocna konkurencja kilku znanych restauracji. Trzeba mocniej przyłożyć się do pracy, aby klienci wracali.

Ze swojej strony dałabym jeszcze szansę tej restauracji i wróciłabym do niej za jakiś czas na paneer z pieca, lassi, lody i może jeszcze inne danie, mając jednocześnie nadzieję, że do tego czasu poprawione zostaną  niedociągnięcia, o których wspomniałam.

15 komentarzy:

  1. Haniu,bardzo wyczerpująca Twoja relacja z naszej wyprawy.Na pewno przyda się tym,którzy mają zamiar tam pójść.
    Napisałaś wszystko i nic nie mam do dodania.
    Pysznie było spędzić popołudnie z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj wybrałabym się z Wami do tej restauracji, bo indyjska kuchnia to coś, co lubię, ale niestety mam okazję bardzo rzadko próbować, bo u nas nie ma. Pozostają mi jedynie wyjazdy :-)
    Fajnie, że tak wyczerpująco opisałaś restaurację - wiadomo co zamawiać, a czego unikać - z pewnością takie recenzje się przydają.
    Podczas urlopu mieliśmy okazję jeść w Gdyni w maleńkiej indyjskiej restauracji (teraz przenieśli ją do Sopotu) - jak będziesz kiedyś w Trójmieście to polecam. Wszystko od przystawek po danie główne było wyśmienite (na deser już nie mieliśmy miejsca). A samosy najlepsze jakie w życiu jadłam.
    Ps. Lubię te Twoje opisy restauracji, bo są bardzo wyczerpujące i rzetelne.

    OdpowiedzUsuń
  3. raczej nie moje klimaty, ale z przyjemnością czytam o Waszych wyprawach i gdybym jednak wybierała się do jakiejś restauracji to wiem kogo najpierw zapytać o zdanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Amber, miło mi było poznać nowe miejsce w Twoim towarzystwie. Polecam się na przyszłość.

    Margarytko, pamiętam Twoją relację z restauracji indyjskiej - była ciekawa. Sama też chętnie czytam relacje z wyjść do restauracji, także z innych miast czy krajów.

    Pyzo, chętnie służę pomocą, jeśli tylko będę posiadała informacje na temat interesującego Cię miejsca.

    Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa i wyczerpująca relacja. Przeczytałam z wielką przyjemnością:)Super ze zrobilas wreszcie fanpage bloga. Przynajmniej będę na bieżąco:)bo wczesniej roznie z tym bywalo...

    OdpowiedzUsuń
  6. Haniu, dziękuję za wyczerpującą relację. Fajnie, że miałyście okazję spróbować tylu różnych dań.
    Dobrze by było,gdyby Twoje uwagi dotarły do kierownictwa restauracji - jak napisałaś,p rawa rynku są twarde i dzięki Tobie wiedzieliby co jeszcze poprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Restaurantica, Grace, mam nadzieję, że relacja jest dla Was pomocna.

    W końcu dojrzałam do stworzenia fanpage bloga, bo sama doceniłam, że FB to bardzo pomocne narzędzie do bycia na bieżąco w zawartości ulubionych stron.

    Mam nadzieję, że moje uwagi dotrą do osób prowadzących restaurację i to, co jest do poprawki, zostanie poprawione.

    Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń
  8. Haniu, bo jakby nie patrzeć takie recenzje pomagają dokonać wyboru, gdy się chce wybrać do jakiejś restauracji :-) A szczególnie takie dokładne recenzje.
    W dużych miastach zawsze coś można fajnego wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Swieze liscie curry mozna zamowic wysylkowo, wiec mysle, ze moze to samo zrodlo. Mnie natomiast bardziej interseuje skad maja takie fantastyczne naczynia. Chcialam sobie cos w tym stylu przywiezc ze zrodla, ale nie mieli. Sama tandeta w chinskim stylu, wiec tym bardziej mnie to dziwi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Byliśmy niedawno ze znajomymi i co do naszych opinii to średnio nam tam wszystko smakowało.Zamówiliśmy jagnięcinę..i cóż..samej jagnięciny było mało za to sosu aż nadto:).Fakt chlebki dobre,szczególnie ten czosnkowy.Co do indyjskich napoji to zamówiliśmy wszyscy zgodnie mango lassi.Jak się dowiedzieliśmy od miłej pani kelnerki..niestety nie było to świeże zmiksowane mango tylko mango z puszki plus jogurt.Hmm za cenę 10zł to i w domu taki mix można sobie przyrządzić. Lody niestety nie są podawane już w glinianych naczyniach..a w małych metalowych:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie często robię mango lassi w domu.

      Usuń
  11. Ostatnio wybralam sie ze znajomymi do saffron spices na placu konstytucji, na wejściu powitala nas mila kelnerka ktora wskazała stolik i po chwili podala nam karty, wybraliśmy sie tam w trzy osoby wiec postanowilismy sprobować kuchni indyjskiej oraz tajskiej. Dzieki pomocy kelnerki zdecydowaliśmy sie na kurczaka w sosie kadai, jagniecine w mieszance ostrych przypraw oraz makaron z kurczakiem. Do dań glownych w zestawie dostaliśmy chlebki nan:) zaraz po daniach glownych wybralismy deser banany w cieście, byly pyszne podane wraz z lodami oraz bita smietaną cena 13 zl co na deser w takiej lokalizaacji to całkiem przystepna cena. Podsumowując szef kuchni sie postaral, obsluga rowniez, mimo ruchu kelnerki pracowaly sprawnie, i nie musieliśmy na nic dlugo czekać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Restauracja w samym centrum Warszawy a mianowicie Plac Konstytucji. Na dzień dobry otrzymaliśmy starter - chrupkie pieczywo z zielonym (miętowym) i brązowym sosem (nie wiem akurat, jak to się nazywa) oraz marynowana cebulkę. Często w indyjskich restauracjach sosy te są mocno wodniste, tutaj były gęste i bardzo smaczne. Potem otrzymaliśmy zamówioną przez nas przystawkę - ser zapiekany w tandoor (Paneer Tikka Starter), onion bahaj oraz mix veg pakora - idealnie komponowały się z wyżej opisanymi sosami.

    Następnie wjechały dania główne - ja i moj chlopak wzięliśmy baraninę - ja miałam gosht tawa masala, on buna gosht. No i oczywiście naany z czosnkiem.Oboje zdziwiliśmy sie gdy pani kelnerka powiedziała iz do wyzej wymienionych dań głownych mozemy wybrać sobie sada naan lub sada rice i one są w cenie to chyba jedyna restauracja indzjska ktora to proponuje, poniewaz bardzo lubimy garlik naan i wybraliśmy go juz wczesniej postanowiliśmy zamówić ryz.Dania miały wyrazisty smak, mięso dobre, generalnie bardzo dobre indyjskie jedzenie. A na deser mango oraz guawa lussi Znakomite, porcja tak duza ze z trudem udalo nam sie je wypic.

    Obsługa szybka i sprawna, widac ze sie stara aby ludzie przychadzac do tej resauracji czuli sie komfortowo Przywitanie przy wejściu wskazanie stolika(to jest bardzo wazne zdazało sie w niektorych restauracjach ze czlowiek nie wie gdzie ma isc a obsługa nic sobie z tego nie robi). Pomimo bardzo obszernego menu kelnerka bardzo sprawnie i z uśmiechem rozwiała wszystkie nasze wątpliwości.

    W lokalu czysto, duza przestrzeń, muzyka oczywiście indyjska.

    Generalnie bardzo polecam, smacznie i szybka obsługa, ceny umiarkowane jak na ten rodzaj kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  13. Restauracja fajna natomiast ceny poszły o 50% w górę i to już jest trochę problem.
    Naan lub ryż został zabrany z zestawu z daniem oraz wzrosły ceny dań.

    OdpowiedzUsuń
  14. A byliście może w Road American Restaurant? Ja jadam tam zawsze po pracy, bo ich punkt we Wrocławiu mieści się niedaleko mojej firmy. Można się najeść za naprawdę fajne pieniądze, a przy okazji są to naprawdę smaczne rzeczy i nie uważam, żeby były jakieś niezdrowe.

    OdpowiedzUsuń