31 stycznia 2011

Dip groszkowy


Spodobały mi się eksperymenty z zielonym groszkiem i dlatego dziś znów występuje on w przepisie w roli głównej. Tym razem postanowiłam zrobić coś nieco lżejszego niż niedawno zaprezentowana pasta, a mianowicie pozbawiłam ugotowany groszek skórek, przecierając go przez sito i wymieszałam z naturalnym jogurtem typu greckiego. Dodałam też koperek, bo dobrze komponuje się z jogurtem. Okazało się, że groszek nadał dipowi tak wyrazisty smak, że spokojnie obroniłby się bez koperku. W każdym razie ten dodatek nie przeszkadzał, ale można go pominąć, bo groszek sam w sobie ma wystarczająco wyrazisty smak. Można ewentualnie poeksperymentować z innymi ziołami - myślę, że swieża mięta albo natka pietruszki mogłyby dobrze pasować.

Zajadałam ten dip w pracy z pieczywem chrupkim. Gdy mój szef zobaczył, że jem coś zielonego, powiedział: "Nie życzę Pani smacznego"i zrobił zdegustowaną minę, ale nie zbiło mnie to z tropu. Bardzo mi smakowało takie lekkie śniadanie w wiosennym kolorze. Nie każdy musi zabierać do pracy standardową kanapkę z wędliną.

Jeśli ktoś lubi warzywne eksperymenty, polecam ten dip. Jedyny minus, że przecieranie ugotowanego groszku przez sito jest czaso- i pracochłonne.

Składniki:

- 1/2 paczki mrożonego groszku
- 1 małe opakowanie gęstego jogurtu naturalnego
- gałązka świeżego koperku lub inne, ulubione, świeże zioła
- pieprz czarny mielony
- sól
- łyżka oliwy

Przygotowanie:

Groszek ugotować w niewielkiej ilości osolonej wody, przestudzić, przetrzeć przez sito. Wymieszać z jogurtem, łyżką oliwy, posiekanym koperkiem lub innymi ziołami, przyprawić odrobiną soli i mielonego, czarnego pieprzu. Gotowe. Podawać z pieczywem, krakersami, itp.

Przepis własny.

24 komentarze:

  1. Fajny taki wiosennie zielony. Lubię mrożony groszek, ale jeszcze nigdy go nie przecierałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam wszystko z zielonego groszku, kotlety lub nadzienie naleśnikowe także. Jeśli komuś się nie chce przecierać to może wystarczy wrzucić wszystko do blendera na chwilkę. Spróbujemy na pewno. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ago, Czapko, przecieranie groszku to naprawdę syzyfowa praca - długo się z tym schodzi, jeśli chce się przetrzeć dokładnie, ale warto - smak jest delikatniejszy niż, gdyby zmiksować groszek wraz ze skórką. Oczywiście w wersji przyspieszonej miksujemy jak leci, ale wtedy dip nie będzie miał takiej aksamitnej konsystencji.

    OdpowiedzUsuń
  4. PS. Kotlety z groszkiem to jest dobry pomysł! Ostatnio mam apetyt na zielone potrawy.

    OdpowiedzUsuń
  5. to przecieranie już mnie przeraziło. ale patrząc na sam kolor i wiedząc jak lubię takie smaki- myślę, że mogłabym się poświęcić;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny dip do pieczywa lub chrupkich warzyw:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu! Uwielbiam te Twoje zielone pomysły:) Bardzo fajny przepis.
    Pozdrawiam Cię:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Drogie Panie, cieszę się, że moja propozycja przypadła Wam do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolor przepiekny. A co do przecierania, to chyba moglabym go zniesc... bo takie prace zawsze zlecam malzonkowi. Troche biadoli, ale zrobi o co prosze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Haniu, ja potrzebuję teraz dużo zielonego! Pięknie i pysznie ten dip wygląda.Wiem,że przecieranie jest ciut uciążliwe,ale trud wieńczy dzieło!

    OdpowiedzUsuń
  11. Amber, ja też mam teraz niesamowitego smaka na zielone potrawy - pewnie to oznaka, że organizm dopomina się o witaminy.

    Smak dipu wynagradza trud przecierania.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Tobie z witaminami kojarzy się tylko zielony kolor? Świeży groszek zielony zawiera w 100 g produktu 0,11 mg witaminy E, mrożony tylko 0,05 mg.

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy, napisz jeszcze, gdzie o tej porze roku można kupić świeży groszek. I miło byłoby, gdybyś podpisał/podpisała się imieniem bądź nickiem, bo mam wrażenie, że rozmawiam z duchem :o))

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanowny Anonimowy (choć podejrzewam słusznie, iż raczej ANONIMOWA),

    Obserwuję Twoje poczynania od jakiegoś czasu (skaza zawodowa - jestem dziennikarzem). Pałętasz się tu głównie po to, by, z przeproszeniem wszystkich obecnych, przysrać, bądź sprowokować ostrzejszą wymianę zdań. I wiesz co? Będziesz doskonałą postacią kluczową w artykule, który właśnie powstaje - o internetowych "haters". Nie wiesz, co to znaczy, spytaj Wujka Google. Ty i Tobie podobni, wymienieni tym razem imiennie (nickowo) i z podanymi adresami blogów staniecie się bohaterami na całą Polskę! Tacy ludzie to plaga. Koledzy dziennikarze przeszperali polską blogosferę w poszukiwaniu haterskich blogów oraz komentatorów. To przerażające, jakie rozmiary przybiera to zjawisko. Tak więc, słodziutka/i Anonimowa/y, szukaj się niedługo w prasie (nazwy gazety nie podam, powiem jedynie, iż dostępna jest na terenie całego kraju), bo niedługo będziesz celebrytką! I to taką, na którą powoli w polskim prawie tworzą się paragrafy. miłego ziania jadem, dopóki możesz! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Namiko dobrze powiedziane:)
    Haniu pozdrowienia dla Ciebie, jesteś świetna w tym co robisz i rób tak dalej!:)
    Monika T.

    OdpowiedzUsuń
  16. Namiko, anonimowi mądralińscy, którzy nawet nie potrafią się podpisać, to rzeczywiście niemiła plaga w Internecie. Miejmy nadzieję, że z czasem będzie pojawiać się coraz wiecej instrumentów skutecznie ograniczających uciążliwe zachowania niektórych internautów.

    Moniko, dziękuję za miłe słowa zachęty, choć do tego, co lubię robić, zachęcać mnie nie trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo lubię takie "przegryzki", też wolę je od standardowych kanapek! A przecierany groszek zawsze kojarzy mi się z mashed peas, obowiązkowym dodatkiem do angielskiej potrawy fish & chips:) dla mnie zdecydowanie z koperkiem!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem ciekawa smaku. Kolor ma śliczny :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Haniu, a nie lepiej jeść chleb razowy lub graham, zamiast tych dietetycznych sucharków, które często bardziej są kaloryczne, bo trzeba zjeść ich więcej, niż tradycyjnego pieczywa, żeby poczuć, że się coś zjadło?

    OdpowiedzUsuń
  20. Oczywiście, że chleb razowy jest zdrowszy, ale do tego lekkiego dipu, moim zdaniem, nie bardzo posowałby pod względem smaku. Akurat miałam zachciankę zjeść z pieczywem chrupkim, które, tak na marginesie, jadam rzadko. W ogóle rzadko jadam pieczywo.

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja "zrobiłam" to cudo, bo wyglądało kusząco i lekko, i... okropność, niby nie smakowało źle, ale mdliło niemiłosiernie. Gdy jadłam, pomyślałam o Twoim szefie, facet intuicyjnie się nie mylił.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne przepisy.
    Dusia

    OdpowiedzUsuń
  22. Dusiu, uśmiałam się, czytając o Twoich wrażeniach z degustacji dipu. Kwestia indywidualnego smaku - mnie bardzo smakował, ale rozumiem, że nie każdemu musi.

    OdpowiedzUsuń