29 stycznia 2011

Azjatyckie zakupy na Kabatach

Natknęłam się niedawno na informację o japońsko-koreańskich delikatesach Shilla mieszczących się na Kabatach, przy ul. Wąwozowej 33. Choć to dla mnie na końcu świata, bo mieszkam w zupełnie innej części Warszawy, postanowiłam się tam wybrać, bo dojazd jest dogodny - można dotrzeć tam metrem. Wysiada się na ostatniej stacji metra (Kabaty), a potem trzeba jeszcze przejść kawałek pieszo (450 m). Wycieczka okazała się dość czasochłonna i męcząca, bo w jedną stronę jedzie się metrem 25 minut, ale warto było się tam wybrać, bo oferta sklepu japońsko-koreańskiego jest bogata, a na miejscu okazało się, że w tym samym budynku mieści się drugi sklep azjatycki z nieco inną ofertą produktów, działający pod nazwą Fabryka Smaku, więc pod adresem Wąwozowa 33 można się dobrze zaopatrzyć w azjatyckie artykuły spożywcze.


Sklep Fabryka Smaku ma ofertę dość typową - oferuje produkty podobne jak w większości azjatyckich slepów w Warszawie, ale trzeba przyznać, że wybór jest dobry i zakupy robi się tam wygodnie: sklep jest przestronny a produkty są dobrze wyeksponowane i opisane. Minusem jest brak świeżych owoców i warzyw. Niespodzianką w tym sklepie były dla mnie zupełnie nieazjatyckie duńskie chrupkie skórki bekonowe.

Moje zakupy ze sklepu Fabryka Smaku
Zachwyciłam się wyborem produktów japońskich i koreańskich w sklepie Shilla - jest on bogaty. Można w nim znaleźć duży wybór makaronów, rozmaite oleje, octy, przyprawy, jest sekcja słodyczy, słonych przekąsek, różne sosy, mąki, dużo produktów mrożonych, bogato zaopatrzone chłodziarki a także trochę ceramiki. Ze świeżych produktów zauważyłam kimchi. Także w tym sklepie brakuje świeżych owoców i warzyw.

Przy pierwszej wizycie trochę trudno jest się zorientować w produktach - część z nich było dla mnie nowych. Dużą pomocą są opisy na półkach, choć nie w każdym przypadku wyjaśniają one, co jest co. Na szczęście jest polska obsługa, która chętnie służy pomocą. Szukałam mąki do naleśników koreańskich i sama nie mogłam się zorientować, która z dostępnych mąk jest przeznaczona właśnie do tej potrawy. Z pomocą przyszła mi ekspedientka, która nie tylko wskazała mi mąkę do naleśników (w ofercie koreańska i japońska), ale także chciała mi dać na nie przepis, jednak już go mam - niedawno robiłam naleśniki po koreańsku. Przepis na nie jest też dostępny na stronie sklepu Shilla.

Moje zakupy z delikatesów japońsko-koreańskich
Kupiłam japońskie tofu miękkie i twarde, zaprawę do kimchi, mirin do gotowania, japońskie chrupki, w których składzie są m. in. małe, suszone rybki, czarny sazam i oczywiście mąkę do naleśników, która od razu znalazła zastosowanie - tym razem do przyrządzenia naleśników z krewetkami. Smakowały trochę inaczej niż z naszą zwykłą maką pszenną - różnie w zależności od tego, czy dodałam do ciasta jajko czy nie. Z jajkiem są puszyste i miękkie, bez jajka bardziej chrupiące.

Japońskie chrupki z rybkami
Koreańska mąka do naleśników ma ciekawy zapach - jest doprawiona czosnkiem i cebulą.

Koreańska mąka do naleśników
Krewetki bardzo dobrze się sprawdziły jako dodatek do naleśników - potrawa w tej wersji jest pyszna.

Naleśnik po koreańsku z krewetkami


15 komentarzy:

  1. Po Twojej wcześniejszej wzmiance o tych delikatesach odnalazłem ich stronę i zapoznałem się z ich bogatą ofertą.
    Gratuluję udanych zakupów;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Grumko, sklep bardzo fajny. Zakupy rzeczywiście udane, ale będą jeszcze lepsze, gdy lepiej rozeznam się w dostępnych tam produktach, bo przy pierwszych odwiedzinach trudno się zdecydować, co kupić. Zresztą już po wycieczce na Kabaty natknęłam się na informację, że sklep japońsko-koreański jest też w centrum Warszawy, przy ul. Polnej. Mam zamiar wybrać się także do niego. Jakby kogoś interesował ten sklep, informacje o nim można znaleźć na stronie http://skykp.nazwa.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Same skarby!
    Rzeczywiście, kiedy jest się 1 raz w takim miejscu, człowiek nie wie, co brać do ręki (i do koszyka...):)
    Kiedy spotykam się z nowościami, czasami zapisuję sobie nazwy w notesiku, potem w internecie szukam info na ich tmat, a kolejnym etapem jest powrót do sklepu:)
    Pozdrawiam,
    SWS

    OdpowiedzUsuń
  4. MZ, Twój sposób jest bardzo dobry. Do tej pory polegałam na własnej pamięci, ale ta bywa zawodna i następnym razem też sobie zanotuję ciekawe nowości w notesie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachecilas mnie! Chyba zajrze do sklepu u mnie tuz za rogiem! I pogrzebie po polkach i zamrazarkach;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, życzę udanych łowów :o)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też niedawno pisałam o zakupach azjatyckich, tyle że w innym mieście. Dobrze, że trafiła na Twojego posta, ponieważ wkrótce przeprowadzam się do Polski i będę bywać w Warszawie, szukam "azjatyckich adresów".

    OdpowiedzUsuń
  8. Haniu, a znam to miejsce! Wprawdzie to nie to samo,co Wólka Kosowska,ale jak ciekawie, prawda?
    A na naleśnik chętnie bym do Ciebie wpadła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Magdaleno, cieszę się, że podane przeze mnie informacje mogą być dla Ciebie przydatne. Znam sporo "azjatyckich adresów" w Warszawie - jakby co, służę podpowiedziami.

    Amber,
    rzeczywiście ciekawe miejsce - można sobie długo i spokojenie pobuszować między półkami, pooglądać nowości, postudiować etykiety. Mimo że ode mnie daleko, była to fajna wycieczka, a przy okazji zobaczyłam, jak rozwinęła się tamta okolica - to nie to samo, co kilka lat temu.
    Zapraszam na naleśnik! A do Wólki musimy się kiedyś wybrać - tam dopiero byłoby buszowania!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę zazdroszczę mieszkańcom wielkich miast takich miejsc, jak sklepy z egzotyczną żywnością. Ja jestem skazana wyłącznie na Internet.
    Ale nie ma co narzekać - zawsze mogło być tak jak było kiedyś - bez komputerów i ze schabowym.;)
    Fajne zdjęcia Haniu.:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lekka, duże miasta mają również wiele ciemnych stron, np. jest w nich większy hałas, więcej samochodów, korków i spalin, więc coś za coś. Mniejsze miasta też mają swoje plusy, których ja z kolei czasem zazdroszczę, np. świeższego powietrza.
    Pozdrawiem!

    OdpowiedzUsuń
  12. Na szczescie wiekszosc Twoich zakupow mam w domu, wiec jakos przezyje, ale swiadomosc, ze tam moglo lezec koreanskie chilli gochugaru, ktore aktualnie jest produktem nr 1 na mojej liscie zakupowej i w sprzedazy internetowej chwilowo niedostepne troche mna wstrzasa. Marze o takich sklepach we Wroclawiu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Thiesso, nie wiem, czy gochugaru, ale było tam chilli w wielkich paczkach i biorąc pod uwagę, że to sklep z produktami koreańskimi, jest wielce prawdopodobne, że to produkt, któego poszukujesz. Jak będę ponownie w tym lub drugim sklepie w centrum, sprawdzę. Może mogliby Ci przysłać. Albo może napisz/zadzwoń do nich.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie Haniu, że takie miejsca wyszukujesz i nam pokazujesz:)

    OdpowiedzUsuń
  15. To sprawdz w takim razie, chetnie sie z nimi skontaktuje.

    OdpowiedzUsuń